Konferencja majowa
sobota, 02-05-2026
- Zanim wejdziemy do kościoła – o przeszkodach w naszej głowie i w sercu Przygotowanie do Mszy świętej to nie tylko zaplanowanie jej w swoim grafiku dnia i tygodnia.
Zanim wejdziemy do kościoła i rozpocznie się Msza, warto odpowiednio przygotować na to spotkanie naszą głowę i serce. Może się zdarzyć, że coś blokuje nasz umysł, serce albo duszę. Jeśli tak się zdarzy – z Mszy świętej wy niesiemy nic albo niewiele. Przypomina to sytuację, gdy używamy latem kremu przeciwsłonecznego z odpowiednim filtrem, aby się zbytnio nie opalić. Podobnie jak filtr w kremie chroni przed promieniami słońca, tak i podczas Mszy świętej możemy użyć pewnych „filtrów”, które sprawiają, że sami blokujemy działanie Bożej łaski w naszym umyśle lub sercu. Jednym z elementów utrudniających przeżycie Mszy świętej może być nasze serce. Często bywamy zaabsorbowani naszymi aktualnymi problemami, jakąś osobą czy sytuacją w życiu tak, że na Mszy świętej jesteśmy tylko ciałem, a serce jest zupełnie, gdzie in dziej. Każdemu z nas zdarzają się też rozproszenia, które odrywają serce od istoty modlitwy, czyli spotkania z Bogiem. Czasem nawet latająca podczas Mszy mucha potrafi zaabsorbować całą naszą uwagę i sprawić, że nie zapamiętamy nic z tego, co mówił do nas Bóg. Gdy serce oddala się w czasie Mszy od Boga i myśli zaczynają biec gdzie indziej, może to być okazja do duchowego wzrostu, o ile będziemy wiedzieli, co z tymi rozproszeniami zrobić. Rozproszenia wynikają z naszej natury skażonej grzechem. Jesteśmy grzesznika mi i pomimo naszych wysiłków w opanowaniu siebie trudności w skupieniu się na modlitwie będą towarzyszyć nam aż do końca życia. Bardzo często przyczyną rozproszeń jest też ludzka słabość związana ze zmęczeniem i nadmiarem bodźców z zewnątrz. Roz proszenia ujawniają też często nasze priorytety – to, co faktycznie jest dla nas ważne, co boimy się stracić oraz pokazują poziom naszego zaufania do Boga i pokorę. Sprawdzają, czy potrafimy zaufać Bogu, że On zajmie się tym, co dla nas ważne wtedy, gdy my skon centrujemy się na Nim. Co wtedy robić? Trzeba skupić się przez chwilę na tym, co cię tak absorbuje i nazwać to pragnienie. Zastanów się wtedy, dlaczego ta sprawa tak skupia twoją uwagę i przedstaw tę sytuację, osobę czy pragnienie Bogu. Poproś Boga o mądrość i zrozumienie, dlaczego tak bardzo skupiasz się na czymś. Skorzystaj z tego, że znajdujesz się właśnie w Bożej obecności. Przynieś Bogu ten problem jako coś, co jest dla ciebie ważne i spróbuj posłuchać, co Bóg ma do powiedzenia w tej sprawie. Bardzo często zachowujemy się tak, jakbyśmy sami musieli radzić sobie ze wszystkim, co nas w życiu spotyka. Po to właśnie przychodzisz na Mszę, aby uświadomić so bie, że spotykasz się z Bogiem, dobrym Ojcem, który ma władzę nad wszystkim, by nic nie wymknęło się Mu spod kontroli, nawet twój problem. Nie martw się, jeśli walczysz o skupienie, a ciągle coś cię rozprasza. Miarą dobrej modlitwy nie jest to, czy myśli były wzniosłe, lecz to, czy decyzjami woli walczyłeś do końca, aby być przy Bogu. Taka modlitwa, choć wydaje się uboga, jest naprawdę Bogu bardzo miła, bo jest modlitwą serca, które pomimo trudności chce być przy Nim. Wpatrując się w Maryję, widzimy Tę, która miała serce całkowicie otwarte na Boga i wolne od „filtrów”, które mogłyby za trzymać Jego łaskę. To Ona uczy nas ciszy, skupienia i zawierzania Bogu wszystkich spraw, które nosimy w sercu. Prośmy Maryję, aby pomagała nam dobrze przygotować się do Mszy świętej i uczyła nas takiej modlitwy, która pomimo rozproszeń zawsze wraca do Boga

















