Konferencja majowa
wtorek, 05-05-2026
- Kto śpiewa, ten dwa razy się modli – o śpiewaniu podczas liturgii
W ostatniej katechezie dowiedzieliśmy się, że Msza święta rozpoczyna się nie znakiem krzyża – jak nam podpowiada intuicja – lecz procesją, której towarzyszy pieśń na wejście. W związku z tym zajmiemy się dziś śpiewem w liturgii, ponieważ muzyka pełni bardzo ważną rolę w czasie Mszy świętej. Chyba wszyscy znamy powiedzenie Świętego Augustyna: „Kto śpiewa, ten dwa razy się modli”, lecz mało kto wie, że Augustyn tak naprawdę napisał: „Kto dobrze śpiewa, ten dwa razy się modli”. Co więc znaczy dobrze śpiewać i czy trzeba być zawodowym muzykiem, żeby to robić? Na początku zastanówmy się, czym w ogóle jest śpiew. Naj prościej mówiąc, są to słowa nie mówione, lecz dzięki melodii wy rażone z większą ekspresją i mocą. Muzyka jest więc jakimś językiem komunikacji, piękniejszym i doskonalszym niż same słowa. Dlatego jeden z dokumentów o liturgii mówi nam, że „czynność liturgiczna przybiera postać bardziej dostojną, gdy jest połączona ze śpiewem (…). Dzięki takiej postaci modlitwa nabiera szczególnego namaszczenia, tajemnica świętej liturgii, oraz jej charakter hierarchiczny i społeczny lepiej się uwydatniają; dzięki zjednoczeniu w śpiewie pogłębia się jedność serc, okazałość świętych obrzędów ułatwia wznoszenie myśli ku niebu, a całość odprawianych obrzędów jest obrazem i zapowiedzią tego, co dokonuje się świętym mieście Jeruzalem” (MS 6). Śpiew w czasie liturgii pełni zatem bardzo ważną rolę – ułatwia nam kontakt z Bogiem, pomaga nam lepiej modlić się oraz jednoczy serca. Piękno zawarte w muzyce jest ponadto jakimś odbiciem piękna Pana Boga i potrafi niezwykle poruszyć nasze serca. Potwierdza to Święty Augustyn, który napisał: „Ileż razy płakałem, słuchając hymnów Twoich i kantyków, wstrząśnięty błogim śpiewem Twego Kościoła. Głosy te wlewały się do moich uszu, a gdy Twoja prawda ściekała kroplami do serca, parowało z niego gorące uczucie pobożnego oddania. Z oczu płynęły łzy i dobrze mi było z nimi”. Widząc korzyści, jakie daje muzyka, Kościół już od samego początku uznał ją za coś tak ważnego, że włączył ją do liturgii. Uczy wręcz, że muzyka nie jest jedynie jakimś mało znaczącym dodatkiem do Mszy, lecz jej integralną częścią. Śpiewem wielbili Boga: Maryja, Elżbieta, Zachariasz, Symeon. Pieśń wesela śpiewali aniołowie i pasterze podczas narodzin Jezusa, a także tłumy witające Jezusa w czasie Jego wjazdu do Jerozolimy. Ewangelie przekazują nam natomiast informacje, że podczas „pierwszej Mszy świętej” w Wielki Czwartek, na Ostatniej Wieczerzy, sam Jezus śpiewał hymny i psalmy związane z Paschą, co kontynuował potem pierwotny Kościół. Jedna z najbardziej znanych historii jest opisana w Dziejach Apostolskich. Gdy Paweł i Sylas znaleźli się w więzieniu i zaczęli w nocy śpiewać pieśni uwielbienia, przez ich potężny śpiew opadły kajdany i uszli dzięki temu z życiem. Święty Paweł, znający potęgę uwielbienia, nauczał potem: „Słowo Chrystusa niech w was przebywa z całym swym bogactwem; z wszelką mądrością nauczajcie i napominajcie samych siebie przez psalmy, hymny, pieśni pełne ducha, pod wpływem łaski śpiewając Bogu w waszych sercach” (Kol 3,16). Śpiewajmy więc Bogu najpiękniej, jak umiemy, niezależnie od naszych muzycznych zdolności. Bóg jest godzien tego, abyśmy Go uwielbiali całym sercem i wszystkimi naszymi talentami. Takie są właśnie dwa cele muzyki liturgicznej: uwielbić Boga i pomóc nam w modlitwie. Maryja jest dla nas najpiękniejszym wzorem tego, jak śpiewem uwielbiać Boga całym sercem. Jej Magnificat pokazuje, że pieśń może być zarówno modlitwą, jak i wyrazem radości, pokory i zachwytu nad Bożą miłością. Prośmy Ją, aby nauczyła nas włączać serce w każdy hymn i psalm podczas Eucharystii, tak aby nasz śpiew stawał się prawdziwą modlitwą i wspólnotowym uwielbieniem Boga.

















