Konferencja majowa
niedziela, 10-05-2026
- „Gloria” – Boże Narodzenie w każdą niedzielę?
Jeśli chcielibyśmy świętować Boże Narodzenie przez cały rok i doświadczać radości z przyjścia Boga na ziemię, mamy ku temu okazję w każdej niedzielnej Mszy świętej, śpiewając tę samą pieśń, którą aniołowie wyśpiewali dwa tysiące lat temu na betlejemskich polach. Jest to hymn: „Chwała na wysokości Bogu”, zwany również od pierwszych słów łacińskiego tekstu „Gloria”. Hymn ten zrodził się w starożytności na chrześcijańskim Wschodzie. Początkowo nie był śpiewany podczas Mszy świętej, lecz był dla chrześcijan codzienną poranną modlitwą uwielbienia. Z czasem został dołączony do Mszy świętej i wykonywano go w Boże Narodzenie. Stopniowo stawał się coraz bardziej popularny również na Zachodzie, zwłaszcza kiedy Mszę świętą celebrował biskup, aż w końcu zaczął być śpiewany podczas każdej uroczystej Mszy świętej w niedzielę i święta. W tej pieśni pochwalnej łączymy się z aniołami, którzy wychwalają wielkie dzieła Boga względem nas, a zwłaszcza to, że Syn Boży stał się człowiekiem, dzięki czemu mamy Eucharystię i że przez swoją śmierć i zmartwychwstanie nas zbawił – dzięki czemu mamy z powrotem otwarte Niebo i śmiały przystęp do Ojca. Mnożą się tu czasowniki: „chwalimy Cię, błogosławimy Cię, wielbimy Cię, wysławiamy Cię, dzięki Ci składamy”. Przypomina to zachowanie osoby zakochanej, która próbuje wyrazić swoją miłość i za każdym razem widzi, że wypowiadane słowa nie są wystarczające, by wyrazić jej uczucia, dlatego te słowa mnoży. Ponieważ liturgia jest najlepszą szkołą modlitwy osobistej, warto dziś zapytać, czy umiemy bezinteresownie uwielbiać Boga i czy umiemy Go o coś prosić. Umiejętność uwielbiania Boga jest w pewnym sensie miernikiem temperatury naszej miłości do Boga i naszej wiary w ogóle. Jak już mówiliśmy – pierwsi chrześcijanie śpiewali ten hymn codziennie na początku dnia. Robili tak bez względu na stan du cha, w jakim się znajdowali, ponieważ Bóg jest dobry niezależnie od naszego samopoczucia i problemów, które nas przygniatają. Dlatego uwielbienie należy Mu się zawsze. Ten hymn uczy nas też rozwiązywać nasze problemy po chrześcijańsku, czyli nie skupiać się na nich, ale zaufać Bogu i we wszystkim dostrzegać dobroć i miłość Boga, nawet w tym, co trudne. Przecież Bóg we wszystkim współdziała dla naszego dobra. My natomiast często widzimy dopiero po czasie, że jakaś trudność okazy wała się błogosławieństwem. Dlatego w każdym położeniu chcemy Bogu dziękować za wszystko, co nas spotyka, bez względu na to czy, patrząc po ludzku, jest to coś dobrego, czy też złego. Jest to postawa dziecka, które ufa całkowicie we wszechmoc swojego Taty i uniża się przed Jego mądrością, aby Niebieski Ojciec wywyższył je w swoim czasie. Spoglądamy przy tym na Maryję, która od samego początku swojego życia w pełni dziękowała Bogu za Jego miłość i wiernie przyjmowała Jego wolę. Jej „Magnificat” – hymn uwielbienia i dziękczynienia – przypomina nam, że każda Eucharystia jest okazją, aby nie tylko chwalić Boga, ale także dziękować Mu za wszystkie łaski w naszym życiu, nawet te najmniejsze i najtrudniejsze. Niech Maryja nauczy nas wdzięczności sercem pełnym wiary i radości.

















